Archiwa tagu: aliteracja

Prolog do Opowieści Plebana

Zanim Intendent był dobrnął do końca
Swej opowieści, to pozycja słońca
Tak się zniżyła, że na moje oko,
Dwadzieścia dziewięć stopni — niewysoko.
Była już czwarta, gdyż rozpiętość cienia,
Co z biegiem czasu bez przerwy się zmienia,
Stóp jedenastu mniej więcej sięgała:
Dwa razy tyle, co wzrost mego ciała
Sześć stóp liczący przy tak długim cieniu
I przy Księżyca wtedy wywyższeniu,
To znaczy Wadze [1], co ku górze zmierza.
Nasz orszak wjechał na wioski obrzeża.
Wtedy Gospodarz, który miał w zwyczaju
Zarówno w mieście, jak na wsi tej skraju,
Naszą ferajnę prowadzić wesołą,
Tak się odezwał, patrząc na nas wkoło:
„Słuchajcie wszyscy, bo przejdę do sedna,
Opowieść jeszcze nam została jedna.
Mój plan i pomysł został wykonany.
Chyba się wszystkie udzieliły stany.
Prawie spełniliście me polecenie,
Daj Boże szczęście (że tu tak nadmienię)
Temu, kto powie nam coś z animuszem.
Ksiądz, proszę księdza, jest ksiądz wikariuszem?
Czy też plebanem. Powiedz, księże, szczerze
I nam zabawy nie psuj w żadnej mierze.
Każdy prócz ciebie już powiedział swoje.
Otwórz swój worek. Stwierdzić się nie boję,
Że nam wysupłasz, sądząc po twej minie,
Rzecz zajmującą, która nas rozwinie.
Gadaj, a szybko, na koguta gnaty!”.

Pleban tak odrzekł mu bez czasu straty:
„Niech mnie Gospodarz do tego nie zmusza,
Bo Paweł pisząc do Tymoteusza,
Karci tych, którzy od prawd świętych stronią
I za bajkami lub czymś takim gonią.
Po co plewami obsiewać ulice,
Kiedy na polu można siać pszenicę?
Jeśli więc chcecie, żebym teraz właśnie
Coś opowiedział, to ja wam wyjaśnię
Kwestie moralne i przedstawię cnotę.
Jeśli posłuchać mnie macie ochotę,
To z przyjemnością, na Chrystusa chwałę,
Zaprezentuję wystąpienie całe
I wszelkich starań ponadto dołożę,
By ładnie brzmiało, gdzie ładnie brzmieć może.
Jestem z południa, będę z wami szczery,
Więc nie potrafię tak co do litery
Rum, ram, ruf gadać [2]. A rymów składanie
Też jak krew z nosa idzie, Chryste Panie.
Dlatego wierszem, co by było zgrozą,
Mówił nie będę, ale zwykłą prozą,
By doprowadzić celebrę do końca,
A Jezus Chrystus, Pan mój i Obrońca,
Niech da mi siłę, jeśli prosić mogę,
Abym wam wszystkim mógł pokazać drogę
Świętej pielgrzymki, którą wciąż kroczymy
Do tej niebiańskiej tam Jerozolimy.
Jeśli mnie Chryste obdarzysz tą siłą,
To zaraz zacznę. Więc żeby nie było,
Powiedzcie proszę, co o tym myślicie,
Lecz przyznać muszę tutaj należycie,
Że rozważania, które są przedmiotem
Mej wypowiedzi, mogą zawsze potem
Zostać poddane korekcie ze strony
Znawców, ja bowiem człek niewykształcony
I przekazuję tylko, daję słowo.
Oświadczam zatem raz jeszcze na nowo,
Że się z tym zgodzę, gdy moje gadanie
Od ludzi światłych poprawkę dostanie”.

Jak to powiedział, tośmy się zgodzili,
Gdyż nam się zdało, że dobrze w tej chwili,
Byłoby skończyć cnotliwym przekazem.
Więc Gospodarza prosiliśmy razem,
By ten rzekł księdzu, że każdy z nas ucha
Chętnie nadstawi i księdza wysłucha.

Gospodarz księdzu rzekł w naszym imieniu:
„Niechże Bóg księdzu sprzyja w tym mówieniu,
A ksiądz niech powie, co mówić zamierza,
My posłuchamy chętnie jak papieża”.
A potem dodał: „Niechże ksiądz zaczyna.
Słońce już nisko i późna godzina.
Krótko i zwięźle bo czasu niewiele.
Niech łaska boska wspiera księdza w dziele!”


[1] Księżyc jest w wywyższeniu (zwanym też egzaltacją) w znaku Byka, a nie w znaku Wagi. Waga jest znakiem egzaltacji Saturna. Wszystko wskazuje na to, że mamy tutaj do czynienia z pomyłką Chaucera lub skryby. Zob. Skeat, Notes to the Canterbury Tales, The Complete Works of Geoffrey Chaucer, Oxford: Clarendon Press, 1894, s. 445.

[2] Za czasów Chaucera w poezji angielskiej popularne były wiersze aliteracyjne, w których nie występował rym, ale co najmniej trzy z (zazwyczaj) czterech akcentowanych sylab w obrębie jednego wersu powinny mieć ten sam nagłos. W angielskiej poezji rymowanej, jednym z pionierów której był Chaucer, aliteracja również występuje, ale tylko jako dodatkowy, a nie obowiązkowy, zabieg prozodyczny.