Archiwa tagu: żadnych rymów

Prolog do Opowieści o Melibeuszu

„Dosyć już tego! jak Bóg jest na niebie!”,
Wrzasnął Gospodarz. „Kiedy słucham ciebie,
To tak się męczyć twą głupotą muszę,
Że — dobry Boże, błogosław mą duszę —
Uszy już bolą i głowa osłabła.
Weź ty pan sobie te rymy do diabła!
To wierszoklectwo jest jakieś, kolego”.
A ja się pytam go wtedy: „Dlaczego?
Czemu przerywasz mi w pół opowieści?
Nie znam innego rymu do tej treści”.
„Będę więc z tobą”, powiada, „otwarty:
Twój rym, na Boga, gówna nie jest warty!
Marnujesz tylko czas reszty pielgrzymów,
Więc, panie miły, więcej żadnych rymów.
Prostsze weź rytmy — może cię dowiozą
Jakoś do celu. Powiedz choćby prozą
Coś wesołego albo coś z morałem”.
„Chętnie, mój Boże”, tak odpowiedziałem,
„Coś ciekawego opowiem wam prozą,
A jeśli kiepskie będzie, to o zgrozo,
Strach myśleć, co też o mnie pomyślicie.
Cnotliwe powieść ta wychwala życie.
Ludzie ją w różnej podają oprawie,
A ja wam swoją dziś wersję przedstawię.
Gdy opisuje nam ewangelista
Mękę Jezusa, to rzecz oczywista,
Że każdy mówi inaczej niż inny,
A jednak żaden nie jest kłamstwa winny,
Bo się zgadzają z sobą co do sedna,
Chociaż różnica się znajdzie niejedna.
Ten krócej mówi, tamten znowu dłużej
W różnych opisach Jego męki dużej.
U Mateusza, Łukasza i Jana
Czy Marka prawda ta sama spisana.
Dlatego błagam, panie i panowie,
Jeśli różnicę znajdziecie w mym słowie,
Kiedy coś dodam lub może jeżeli
Wspomnę maksymę, coście już słyszeli,
W tym moim tutaj niewielkim wywodzie,
Co sedno sprawy mej celniej ubodzie,
Lub jeśli powiem innymi słowami,
Coście słyszeli lub mówili sami,
To mnie nie wińcie za to, gdyż w traktacie,
Który wam powiem i w tym, który znacie,
Tak samo wszystko jest opowiedziane.
Słuchajcie zatem, nim mówić przestanę”.